Męskie hobby

Słyszę jęk… wędkarstwo, kolekcje znaczków, monet, puszek, paintball, quady i Bóg jeden wie, co jeszcze. Męskie hobby.

Coś w tym jest, że większość facetów ma swoje hobby. W statystyki się nie bawię, ale chyba większość. Niektórzy z nas od dzieciństwa coś kolekcjonują i z tymi kolekcjami i pasjami wchodzimy w związek z Kobietą… i  zaczynają się schody. Pół biedy, jeśli Kobieta podziela naszą pasję albo patrzy przez palce, jakby tego nie było, ale… jeśli marudzi i narzeka, to robi się nieprzyjemnie. I tu musimy wejść troszkę w męską psychikę, aby odkryć, jak zwykle, drugie dno.

Zadajmy sobie pytanie „czym hobby jest dla faceta?”.

Ja sobie zadałem to pytanie i szczerze odpowiedziałem. Dla mnie moje pasje są ładowaniem akumulatora, jestem w stanie poświęcać się dla rodziny, nie dosypiać tygodniami, zapominać o sobie, ale w pewnym momencie muszę, MUSZĘ, podłączyć się do gniazdka. Gdy pójdę w góry, pojadę na paintball lub zaczytam się w książkę, to odzyskuję energię, mam nowy zapał do działania. Gdybym był tego pozbawiony, myślę, że wpadłbym w pewnym momencie na tzw. bieg jałowy: robi się swoje obowiązki, ale bez żadnego entuzjazmu i chęci.

Miłe Panie, jeśli wasz facet dba o wasze potrzeby, wasz odpoczynek i waszą kobiecość (czyli robi to, o czym pisałem w poprzednich postach), a wy nie pozwalacie mu na jego hobby i pasje, to się nie dziwcie, że zmywa się z domu na cały dzień i idzie łowić ryby… co więcej, wcale tam nie odpocznie, bo jedzie z poczuciem winy. Ten czas, o ile nie jest zbyt długi, jest bardzo nam potrzebny, to moment resetu – jeśli tego nie ma, każdy kolejny dzień zaczyna być taki sam, a nasz silnik coraz bardziej się zaciera. Mówię o sobie, ale jakoś czuję, że jest w tym sporo racji, widzę to po innych facetach. Ideałem byłoby, żeby to nasza kobieta wysyłała nas na jakąś wyprawę lub choćby pozwalała na nacieszenie się swoją kolekcją od czasu do czasu. Tak sobie myślę, że nie jest to wielki problem, a naprawdę potrafi pomóc. Ja dzisiaj miałem taki moment… wyczerpał mi się resurs i coś nie mogłem się pozbierać. Julia powiedziała, żebym jechał i wiecie, pojechałem za miasto i we mgle pobiegłem spory kawałek drogi, jednocześnie w głowie układając mój dalszy plan działania. Możecie mi wierzyć lub nie, ale te pół godziny dało mi naprawdę wiele, pozwoliło poczuć się bardziej pewnym i naładować moje baterie.

 

Nie wiem jakie hobby ma Twój mężczyzna, ale jeśli nawet nie dzielisz z nim tej pasji, to pozwól mu na to, daj mu czas i nawet do tego zachęcaj. Jestem pewien, że będzie Ci się odwdzięczał swoim zaangażowaniem dla domu i rodziny, no i oczywiście dla Ciebie. Jeśli mu odbierzesz jego pasję, to zabierzesz mu jego enklawę, w której on ma kawałek swojego świata. Myślę, że rachunek zysków i strat jest mało korzystny w tym przypadku. W tajemnicy czasem zastanawiam się, czy częsty widok w polskich domach (facet na kanapie z piwem, patrzący na telewizor) nie jest spowodowany tym, że mężczyzna ten utracił gdzieś po drodze swoją pasję… to tak do przemyślenia.

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkie wspaniałe Panie

Janusz

 

p.s. Tu ja – Julia. Potwierdzam w pełni, co Jasiu napisał. Nieraz spotykałam się ze zdziwieniem i oburzeniem “społecznym”, że Jasiu jeździ na paintball, a mnie zostawia z dziećmi. Miałam wrażenie, że osoby tak mówiące, miały na celu podburzenie mnie przeciwko mojemu własnemu mężowi (!). Abstrahując od tego, że nie robi tego za często, więc to nie koliduje z naszym życiem rodzinnym, to zawsze odpowiadałam, że BARDZO DOBRZE, ŻE JEŹDZI, bo wiem jak to dla niego ważne. W odpowiedzi otrzymywałam wzrok Jasia pełen zachwytu. 😉

Dodaj komentarz